Audytem, który odpowiada najpierw na pytanie techniczne, a dopiero potem na marketingowe. Najpierw: czy silniki mogą dotrzeć do stron i je przeczytać. Potem: co o marce mówią, gdy już mogą, i które źródła cytują zamiast niej. Odwrotna kolejność daje wnioski o treści, której nikt nie pobrał.
Dostępność dla botów, możliwość pobrania treści, dane strukturalne i faktyczne wzmianki w odpowiedziach. Pierwsze trzy da się zmierzyć na stronie w kilkanaście minut i są warunkiem koniecznym. Czwarte wymaga odpytania silników zestawem pytań, które zadają twoi klienci, i policzenia, jak często marka pada z nazwy oraz jakie domeny są cytowane zamiast niej.
Google Search Console, Google Analytics, Bing Webmaster Tools i niezależna analiza widoczności AI. Każde odpowiada na inne pytanie i żadne nie zastępuje pozostałych. Bing ma tu osobne znaczenie, bo jego indeks jest źródłem pobierania dla ChatGPT, więc nieobecność w nim widać w odpowiedziach, a nie w raportach Google.
Lista poprawek uporządkowana według wpływu, wdrożona, a nie tylko opisana. Raport, który kończy się rekomendacjami, przenosi całą trudną część na klienta. Wartość powstaje dopiero wtedy, gdy zmiany trafiają na stronę.
Ostatnia aktualizacja:
Co taki audyt zwykle znajduje — zmierzone na 55 spółkach z WIG20 i mWIG40: 25 (45%) nie ma ani jednego bloku JSON-LD, a kompletną encję Organization ma 4 (7%).